Dlaczego wciaz walcze o innych a o siebie nie?
Dlaczego wierzę w moc wszystkich ale w swoją nie?
Patrzaąc w niebo zastanawiam się kto mysli o mnie jak ja o każdym.
Co u mnie slychac. Czy mam sie dobrze a może już nie żyje.
Potrafię bardzo przemilczeć wiele częsci gubiąc po drodze siebie.
Walcząc na siłę przemilczając ze sie poobijałem
Serce zlamane, kolory spłukane, dobro naderwane.
Łzy wylane nerwy, postrzępione, cierpienia nieoplacalne.
Próbuje siebie odnaleść,
Szczęscie znaleść,
Czy ktoś moze sie zjawić
i mi przepis objawic?
Jak zachowac obraz płynności,
miec dobro dla innych i troche niewinnosci
i żyć w zgodzie z sobą samym,
być swym zasadą oddanym?
Nie można ciągnąć za dwa końce
by wszędzie świeciło słońce,
zawsze ktoś każe się chować
komuś coś będzie nie pasować.
Skoro o mnie nie myślicie
czemu mi wciąż mówicie
z czym mam żyć skrycia
i jakie prowadzić zycie?
wtorek, 3 marca 2026
poniedziałek, 23 lutego 2026
TEKST 39 - CZEGO NIE WIDAĆ (MROK)
Zamykam oczy by odetchnąć
od tego co niusł mi dzień się odciąć
podświadomość nie pozwala mi spocząć
koszmary na mnie napuszczając
małe i wielkie słabości wybierając
siłę moją osłabiając
Witalność ze mnie wysysając
tragizm mój niespojojem doładowójąc
w klatce szczęście zamykając
Siłe w migrenę zamieniając
i wypuścić mnie z sideł nie chcąc
czarne kraty mnie blokując
dosięgnąć światła mi nie dając
Jego blady blask nadziei widząc
za wewnętrzną charmonią tęsknąc
siedzę jak w końcie jak dziecko płacząc
z ostatnią kroplą blasku zostając
Jestem zmęczony
Wstaję na nogi przed siebie idąc
nową przyszłość zbudować próbójąc
o gałęzie na drodze się potykając
Zostały z drzewa życia się odrywając
a ja podnieść się próbując
Widzę drzewo co łamie się upadając
tak wyglądam na ziemii leżąc
sensu w istnieniu w ogóle nie widząc
ledwo na słabych nogach stojąc
po kolejnym ciosie na ziemie upadając
jak złamane drzewo na gruncie lecząc
po cichu do samego siebie łkając
depresja łzy moje łykając
w siłe ogromną swojąc rosnąc
językiem swoim się oblizując
Jak na pyszne danie na mnie się patrząc
resztę energii jak obiad z talerza zlizując
Jestem rozwalony
od tego co niusł mi dzień się odciąć
podświadomość nie pozwala mi spocząć
koszmary na mnie napuszczając
małe i wielkie słabości wybierając
siłę moją osłabiając
Witalność ze mnie wysysając
tragizm mój niespojojem doładowójąc
w klatce szczęście zamykając
Siłe w migrenę zamieniając
i wypuścić mnie z sideł nie chcąc
czarne kraty mnie blokując
dosięgnąć światła mi nie dając
Jego blady blask nadziei widząc
za wewnętrzną charmonią tęsknąc
siedzę jak w końcie jak dziecko płacząc
z ostatnią kroplą blasku zostając
Jestem zmęczony
Wstaję na nogi przed siebie idąc
nową przyszłość zbudować próbójąc
o gałęzie na drodze się potykając
Zostały z drzewa życia się odrywając
a ja podnieść się próbując
Widzę drzewo co łamie się upadając
tak wyglądam na ziemii leżąc
sensu w istnieniu w ogóle nie widząc
ledwo na słabych nogach stojąc
po kolejnym ciosie na ziemie upadając
jak złamane drzewo na gruncie lecząc
po cichu do samego siebie łkając
depresja łzy moje łykając
w siłe ogromną swojąc rosnąc
językiem swoim się oblizując
Jak na pyszne danie na mnie się patrząc
resztę energii jak obiad z talerza zlizując
Jestem rozwalony
poniedziałek, 16 lutego 2026
TEKST 37 - DROGA ZDARZEŃ
Wiem jak mam isc, ide poboczem
nie boje sie wejśc w mglisty choryzont zdarzeń.
Idącego przed siebie mija mnie tysiąc spraw
Pełnych różnych charakterów kłamstw i prawd
Jedne to jak mycie zębów - zwykła rutyna
Drugie nabierają predkości jak struś pędziwiatd.
Idę cienką niebezpieczną granicą
Między błotem a ulicą
Gdy sytuacja wyrwie się spod kontroli
i wszystko się spierdol.
Będę leżał brudny i przemoczony
Lekcją życia przesiąknięty.
Rzucony na ziemię,
siła umiera we mnie,
porażką zbrukany,
wewnętrznie rozerwany,
porażką naznaczony,
rzeczywistością zmiażdżony,
leżę spokojnie,
Zyć to brać udział w wojnie,
Zęby zdecydowanie ściskam i pięści zaciskam
Nasączony i przemoknielęty lekcją życia zostawie ją sobie
ocieram twarz brudną od porażki nie będę z nią szedł na twarzy
Mimo wyboi i mimo zakrętów nie powtórzę tych samych błędów
Dopuki idę przez namalowane przez Boga Drogach
Zrobię wszystko by się zaprzeć i utrzymać się na nogach
A gdzie pozostawiono dziury na moje działanie
Załatam je hardem ducha i stałym wytrwaniem.
Zrobie to,
też to zrób.
Będę walczył,
też to rób.
nie boje sie wejśc w mglisty choryzont zdarzeń.
Idącego przed siebie mija mnie tysiąc spraw
Pełnych różnych charakterów kłamstw i prawd
Jedne to jak mycie zębów - zwykła rutyna
Drugie nabierają predkości jak struś pędziwiatd.
Idę cienką niebezpieczną granicą
Między błotem a ulicą
Gdy sytuacja wyrwie się spod kontroli
i wszystko się spierdol.
Będę leżał brudny i przemoczony
Lekcją życia przesiąknięty.
Rzucony na ziemię,
siła umiera we mnie,
porażką zbrukany,
wewnętrznie rozerwany,
porażką naznaczony,
rzeczywistością zmiażdżony,
leżę spokojnie,
Zyć to brać udział w wojnie,
Zęby zdecydowanie ściskam i pięści zaciskam
Nasączony i przemoknielęty lekcją życia zostawie ją sobie
ocieram twarz brudną od porażki nie będę z nią szedł na twarzy
Mimo wyboi i mimo zakrętów nie powtórzę tych samych błędów
Dopuki idę przez namalowane przez Boga Drogach
Zrobię wszystko by się zaprzeć i utrzymać się na nogach
A gdzie pozostawiono dziury na moje działanie
Załatam je hardem ducha i stałym wytrwaniem.
Zrobie to,
też to zrób.
Będę walczył,
też to rób.
wtorek, 10 lutego 2026
TEKST 38 - CISZA
Oddalam się od strefy sajgonu
od domów i aut ogonów
milkną jak głośna muzyka
która w przestrzeni gdzieś znika
by się rozejść po przestrzeniach wielu
jak goście na czyimś weselu
a z zamkniętymi oczami zostałem ja
I mnie kojąca cisza
Dzięki ciszy żyje od nowa
jakby od niej płyneły słowa
,, Spokój w duszy to jest to
co znieczzuli całej zło"
Posłusznie tych słów słucham
lecz ze spokojem ducha
Cisza często jest jak złoto
nie okrywa się chołotą
Serce gra mi muzyke
z dźwiękiem kroków idąc chodnikiem
Gdybym zawzze i wszędzie umiał
wtedy prędzej bym zrozumiał
Co mają mi do przekazania
wyrobiłbym pozę przetrwania
By dożyć w miejskim syfie
Człowieka z człowiekiem bitwie
od domów i aut ogonów
milkną jak głośna muzyka
która w przestrzeni gdzieś znika
by się rozejść po przestrzeniach wielu
jak goście na czyimś weselu
a z zamkniętymi oczami zostałem ja
I mnie kojąca cisza
Dzięki ciszy żyje od nowa
jakby od niej płyneły słowa
,, Spokój w duszy to jest to
co znieczzuli całej zło"
Posłusznie tych słów słucham
lecz ze spokojem ducha
Cisza często jest jak złoto
nie okrywa się chołotą
Serce gra mi muzyke
z dźwiękiem kroków idąc chodnikiem
Gdybym zawzze i wszędzie umiał
wtedy prędzej bym zrozumiał
Co mają mi do przekazania
wyrobiłbym pozę przetrwania
By dożyć w miejskim syfie
Człowieka z człowiekiem bitwie
wtorek, 3 lutego 2026
TEKST 35 - SKUTY LODEM
Idę po kruchym lodzie z ciężkim bagażem
O pewnym gruncie wciąż marze
Powierzchnia pęka przy każdym krok
Zaraz spadne i utonr w tym mroku
Próbując przetrwać na życiu się ślizgam
Ból emocjonalny mi w głowie pizga
Na przetrwanie nie mam żadnego zaklęcia
W moich myślach coraz większe pęknięcia
Próbując przetrwać rospadam się na kawałki
Nie będzie końca tak jak kończą się bajki
Już nie dam rady, na nogach się chwieje
Jest co raz gorzej. Co sie ze mną dzieje?
Tak jak w sobie doświadczam chwiejności.
Zaraz utone w tej beznadziejności.
Wpadłem w co nawet głęboko podszyte
przed samym sobą na dnie ukrytę
ciągną mnie tam teraz złe istoty
to zawsze we mnie było chodz mialem uśmiech zloty
utopi mnie w mroźnych wodach to co zataiłem
było to we mnie nawet gdy silny byłem
Jestem ofiarą siebie samego
Idę na dno już wiem dlaczegp
Mrożące krew w żyłach demony wbijają mi się w skórę
Wokół szyi każdy z nich dusi mnie swym pazurem
Wiara mi ucieka wraz z powietrzem
Smak śmierci nadzieje na życie mi zetrze
Próbuję się chwytać brzegu jak tonący brzytwy
Chcąc być zwycięscą ze sobą tej bitwy
Szczęście skute lodem
Przyodziane chłodem
Moje życie młode
Schodzi pod czarną wodę
Gdzie widzę łapska szkaradne
W ich ramiona wpadnę
niedziela, 18 stycznia 2026
TEKST 36 - IDŹ ZA GWIAZDĄ W SWOIM SERCU
Stoję w twoim cieniu
Gdy ty się pławisz w lśnieniu
chcesz by wszystkie oczy patrzyły na ciebie
a ja tylko pomagam w potrzebie
zawsze stoję krok z tyłu
zasłonięty chmurą pyłu
pyłem ograniczeń się krztusze
w nieznanym kierunku się nie rusze
Lecz te czasy z wiatrem przeminęły
rozwiane przez wiarę wzleciały i zniknęły
gwiazda mi w sercu się rozpaliła
drogę w sercu oświeciła
widzę wszystkie drogowskazy
ustanowiony przez siebie zakazy
gwiazda moja oświetla mój czas jak noc w pełni księżyc
gdy usuniesz ograniczenia to aż chce się żyć
Jesteś gwiazdą którą masz w sercu
wszystko może być jak ze snu
gdy śmiało za nią pójdziesz
do rozwiniętego dobra dojdziesz
a los ciebie wszystko wynagrodzi
gdy nikomu nie będziesz szkodzic
więc możesz błyszczeć na scenie
pewność siebie mając w cenie
Mam kawał życia
Mam talent
Mam życie
Mam wiele do odkrycia
piątek, 2 stycznia 2026
TEKST 34 - FUCKIN NEW YEAR!!!
Badz mym nowym rokiem
Badz jego urokiem
Przez kolejny rozdział
ktory nam bóg dał
więc wrzućmy szybsz bieg
niech przy nas topnieje śnieg
Przyszła nowa era
gdy wszystko idzie od zera
Nie ważne co się działo
teraz nowe nastało
wszystko może się zdarzyć
więc śmiało można marzyć
Pociąg nowej relacji
na ciebie czeka na stacji
kursuje przez cały rok
więc wsiadaj bez żadnych zwłok
mimo strachu cienia
co niesie ciężkie wspomnienia
to czekają nowe wrażenia
wyrzuc balast ci ciążacy
niech bedzie smieciem ginącym
bo nowy rok czekający
nową przygodą jest sycący
otrzej z czoła pot spływający
Chodz przyszlosc to nieznane
nie wiadomo czy wszystko bedzie udane
mozna brac zycie garściami
mimo iż zmartwienia są między nami
Czy nowy to rok miesiąc
idz przed siebie szczęście rwąc
i zachowaj je na trudne chwile
by ci się zrobiło milej
Hej hoł
Come on go
Yeah! Yeah!! Yeah!!!
Are ready? Let's go
Badz jego urokiem
Przez kolejny rozdział
ktory nam bóg dał
więc wrzućmy szybsz bieg
niech przy nas topnieje śnieg
Przyszła nowa era
gdy wszystko idzie od zera
Nie ważne co się działo
teraz nowe nastało
wszystko może się zdarzyć
więc śmiało można marzyć
Pociąg nowej relacji
na ciebie czeka na stacji
kursuje przez cały rok
więc wsiadaj bez żadnych zwłok
mimo strachu cienia
co niesie ciężkie wspomnienia
to czekają nowe wrażenia
wyrzuc balast ci ciążacy
niech bedzie smieciem ginącym
bo nowy rok czekający
nową przygodą jest sycący
otrzej z czoła pot spływający
Chodz przyszlosc to nieznane
nie wiadomo czy wszystko bedzie udane
mozna brac zycie garściami
mimo iż zmartwienia są między nami
Czy nowy to rok miesiąc
idz przed siebie szczęście rwąc
i zachowaj je na trudne chwile
by ci się zrobiło milej
Hej hoł
Come on go
Yeah! Yeah!! Yeah!!!
Are ready? Let's go
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
TEKST 45 - MIŁOŚĆ I WIARA
Tancze w lesie pieśń mnie niesie ponad drzewa biegne chodz nie uciekam tam gdzie płynie miłości rzeka Biegnę miękko stąpam lekko Bóg ...
-
Są w mojej układance szczęścia dopasowanymi elementem. Wspierają mnie wszędzie za każdym życia zakrętem Kawałki układanki pasujące do resz...
-
Budowa wspomnień, wspólna decyzja Wyjazd daleki, spełniona wizja Wspólne chwile, pokonane mile Wokół nas miłość, spełniane chwile Dom na pol...
-
Wiem jak mam isc, ide poboczem nie boje sie wejśc w mglisty choryzont zdarzeń. Idącego przed siebie mija mnie tysiąc spraw Pełnych różnyc...