poniedziałek, 24 listopada 2025

TEKST 29 - BALLADA WARMIŃSKO-MAZURSKA

Idę krokiem u własnej dumie,
tęsknotę chyba każdy rozumie.
Minęło już nam czasu szmat
by nam czegoś może i wad
Idę swe serce pokrzepić,
oko na wspomnieniach zaczepić
emocje Zakopane w trawie ,
teraz widzę je  jak na jawie.
Od razu czuję dzieciństwa zapach
ku wspomnienia Idę we łzach,
chodź teraz tu się trochę zmieniło
pamiętam wszystkie momenty,
pokonane wszystkie zakręty.
Widzę siebie jako dzieciaka,
który z radości chce chodzić i skakać,
chciałabym podejść i wziąć go na ręce
powiedzieć że znajdą się ci którym odda serce,
ale on musi przeżyć swoje
wspomnienia które są w sercu moje.

Pamiętam mijane pola, drzewa,
błękit oświetlonego przez słońce nieba,
jak się biegało dookoła z radością
że zaznam trochę błogością.
Tory które są teraz rdzą pokryte
kiedyś były niesamowite,
nawet gdy przekraczałem granice czasu
cieszył mnie widok zarośniętego lasi.
Stacja chodź nie była pięknością
zawsze witała mnie swoją upojnością.
Jadąc autobusem nie martwiłem się wcale,
uspokajały się wszystkie moje żale.
dla mnie był  to wakacyjny hit
nie żaden wielkomiejski kit,
to miejsce ma po prostu klimat
wróciłem tu z chęcią pomimo lat,
i chodz było to tylko na krótką chwilę
na sercu zawsze było milej .


Teraz są już inne czasy,
częściowo zginęły gdzieś piękne lasy,
wycięto je na potrzeby tanich dróg 
i zaciągnąć jeszcze większy dług,
lecz moich wspomnień  nie wytniesz
jak trawę sekatorem nie pszytniesz,
był po prostu chil out 
spokój bez pędzących aut.
Teraz wszystko przeminęło z wiatrem
tej przeszłości nigdy nie zatre.
Chodź nazwa zakątku jest bardzo Mroczna Na przekór piękna pogoda zawsze widoczna.
Zostawię sobie w sercu trochę zboża,
by narodziło dobro i poszło w przestworza.
Gdy nadchodzi pora rozstania.
zabieram w sercu uczucia nie do oddanie
W wir wielkich miast się rzucam,
drogą powrotną ruszam
Do zobaczenia..

piątek, 14 listopada 2025

TEKST 28 - MOST PRZEZNACZENIA

UWAGA!!! NINIEJSZY WIERSZ NIE JEST FORMĄ LISTU POŻEGNALNEGO ORAZ NIE MA NA CELU PROPAGOWANIA ZACHOWAŃ SAMO*ÒJCZYCH NIE ZACHĘCA TAKŻE DO ODEBRANIA SOBIE ŻYCIA, TO PODRÓŻ W GŁĄB UMYSŁU OSOBY Z DEPRESJĄ KTÓRA JEST DOPROWADZONA DO OSTATECZNOŚCI MA NA CELU ZEZNAJOMIĆ CIE Z JEJ UCZUCIAMI BY BARDZIEJ TAKIE OSOBY ZROZUMIEĆ BY POMOC TAKIM OSOBĄ BYŁA BARDZIEJ EFEKTYWNA. DYSTANS ZALECANY!!!


Ostatnia droga przez most przeznaczenia,
pora uwolnić się od własnego zniewolenia.
Kiedyś miałem silne przeświadczenie,
że osłonie się przed swym własnym cieniem.
Idę przed siebie serce mi mocno bije
a dusza od środka ostro mi gnije.
Przechodzę przez drugą stronę barierki,
los bije mnie poniżej pasa grając w swoje gierki,
więc zrobię szach i mar, nie wygra że mną nawet kat
To ruch ostateczny, radykalny i konieczny.
Z nieba mi rześko deszcz na łzy mży,
ręka na sercu mi mocno drży.
Mimo uż jestem (nie)normalny,
i dla innych niewidzialny
to próbuje jeszcze o łyk szczęścia zawalczyć
Smutek i chęć śmierci w sobie zwalczyć.
Zamykam zeszklonej od łez oczy,
Fleshback z przeszłości mnie zaskoczył
te przykre uczucia prosto z przeszłości
wywołały we mnie mdłości.
Widzę wszystkie moje kryzysy,
na szklanym życiorysie wydrapane rysy,
Słyszę wszystkie wszystkich wyzwiska
głośne niczym dźwięk konduktorskiego gwizdka,
zobaczyłem na skórze wszystkie krwawe sznyty
jak krwią cały jestem pokryty.
Czuję spadek mojej samooceny,
i złe innych i mnie oceny.
Dudni mi w uszach echo samotności.
Jak jestem pozbawiany dziecięcej radości.
Koniec! ból wygrał z silną wolą,
żegnam się że swoją dolą
te wspomnienia tak mnie bolą.
Przepraszam ciebie Jezu Chryste,
lecz moje myśli nie są czyste.
Rozkładam ręce niczym skrzydła ptak 
Jestem mrocznym niczym Wrona, Kruk lub Szpak.
Zaraz wolny wylecę z gniazda.
Zasłaniam rękoma twarz zerkając w wodę,
Ciało od zimna, smutku i strachu mam skute lodem.
Stoję stopami na krawędzi.
Patrząc jeszcze z uśmiechem na rodzinę łabędzi.
Przechylamy się do przodu bezwładnie.
Moje istnienie zaraz na dnie rzeki upadnie.
Bezwładnie się w dół przechylam,
już się wcale nie zatrzymam.
Uderzam w taflę to już koniec,
moja nadzieja z ciałem tonie,
Rzeka mnie swoją siłą pochłania
to jyż z tym światem czas pożegnania.




.





czwartek, 6 listopada 2025

TEKST 27 - OSTATNI WDECH

Drzewo co pròchnieje.
Liść spada gdy wiatr spokojnie wieje.
Przyszło mu dożyć starości 
Gałęzie się łamią jak kości.
Od wieków bramy strzeże
jak katolik różańce w swej wierze.

Nekropolia pełna dróg,
których strzeże nawet sam Bóg.
Gdziekolwiek nie skierować spojrzenia,
widać koniec ludzkiego istnienia.
Pod ziemią stos zakopanych ciał,
każdy z nich swój żywot miał,
każdemu serce w rytm życia biło,
Tak jak na zegarze w czas czyjaś godzinę wybiło.
Gdy liść beztrosko tańczy na wietrze,
ty wypuszczasz ostatni raz z siebie powietrze.

Teraz tęsknota po tobie została,
i bliska osoba co przy tobie płakała.
Gdy dusza zamykała ciało na kłódkę,
zanim wstąpiłeś na zmartwychwstania łódkę.
Trzymając ją mocno za rękę,
nuciłeś waszą pierwszego pocałunku piosenkę.
Dotkneliście swych ust gdy serce ostatni raz zabiło w twej piersi,
Zostawiony na pamiątkę pocałunek śmierci 
Śpij...

środa, 29 października 2025

TEKST 26 - ZAPOMNIEĆ

Jak tu kur*a być
gdy chce ci się z boku wyć 
wiele rzeczy się piep*zy
chodź  próbujesz być co raz lepszy
pracujesz dzielnie nad sobą
by być lepszą osobą
widzisz co się w tobie zmienia
lecz nikt tego nie docenie
lecz wszystko się odmienia
bo wiem 

Mimo łez mimo ran 
ja sobie radę dam
mimo krwi i kropli potu
ucieknę od wielu kłopotów 
Odważnie się odwrócę 
i nigdy już nie wrócę 
tam gdzie był zły czas 
więc nienawidzę was

Dzisiaj kogoś poznajesz
Wszystko od siebie dajesz
nikogo nie udajesz
sekrety swe wydajesz
jutro rzekną ,,Siema. Nara"
bo z ciebie jest ofiara
a człowiek dobrym być się stara
i taka spotyka go kara
Dzisiaj już wiem tak jak nigdy
że do końca świata...

Wolę iść już sam
tyle powiem wam
Już nie będę czekał
Już nie będę zwlekał
by zapomnieć teraz
o tych co mówili nie raz
będziemy na wieki
lecz zginęli z nurtem rzeki

niedziela, 26 października 2025

TEKST 25 - FESTIWAL CHWIEJNOŚCI EMOCJONALNEJ

Pogoda, jesień - Ja zwariuje.
Nieopisaną chwiejność czuje 
Podwójne emocje - Wielkie rozdarcie 
Raz na czarnej, raz na jasnej karcie stoję.
Muszę przeciwnoscią stawić czoła,
każda z tych emocji mnie woła.
Stoję tam gdzie martwe pole,
Jestem w kropce ,,Ja pier*ole".
Sytuacja do niczego.
Chce spokoju to nic złego.

Jedna sfera w ogniu tkwiąca
w pobudzeniu cała wrząca.
Kąpana w wodzie gorącej,
do swych marzeń uciekającej.
Wszystko chcę tu i teraz.
A gdzie na to wszystko czas?
Sypie z ust pomysłami,
lecz pomiędzy chaotycznymi słowami 
zmaga się ze swymi lękami
że śmierć choroba życie na full 
zniknie swego życia król.

Nagle zawiał zimny wiatr
jakby wzięty prosto z Tatr.
,, Co tam mogę umierać.
Nie chcę przez przeszkody się przedzierać".
W obojętności chodzące zombies.
,,We mnie ogień życia się nie tli".
Idę na duszy z wielkim kamieniem.
Jestem swoim własnym cieniem.
Idę niestabilną swoją drogą
Z powonientą duszy nogą
Łzy do oczu zbierają się hurtem
Z rozpaczliwym i bolesnym tłem

Jak przychodzi nagła wichura
Jak pogoda z pięknej w sekundę robi się ponura
Tak mój nastrój szybko się zmienia,
Z ulgi i śmiechu idzie do cienia.



null - Z Języka Niemieckiego oznacza liczbę zero


INSTAGRAM - my_borderline_

czwartek, 16 października 2025

TEKST 24 - OSTATNI ŚWIT

Już dziś jest ostatni świt
zielonych pejzarzów
Co oczy koją mi zmęczone
to ten ostatni krok
gdy zaznaje ciszy
tu odgłu natury nie brakuje
jeszcze jeden pełny obrót
W wolności wykonam
Nim wróce do swych spraw
wykonam na palcach z uśmiechem

Do widzenia zielony przylądku
Piękny w sobie zakątku
tu zdarzają się códa
Twój spokój wycisza krzyk
co szumi mi w glowie
Mysli w głowie jest mniej
na duszy mi ciepłej
przez słońce zapał grzany
humor że sobą zabrany
tobie zostawię oddech
i pukiel włosów powypadanych

Wezmę zapach traw
Trochę piasku w butach
by odciskał zawsze przygodę
tych chwil które są daleko
może i znajdę się w domu
a Podlasie po drugie strony mapy
zawsze ślad wspomnienie będę nosił w sobie
wiem że mogę tam wrócić jeśli serce zapragnie
Będę znów chodził drogami któte znam

niedziela, 12 października 2025

TEKST 23 - POZWOL ZYC. WERSJIA O ZUSIE ( lekko zmieniona piosenka Gosi Andrzejewicz - Pozwól żyć)

Mam już dość tych kłamstw
Mam już dość tych ZUSowskich kłamstw

Czasem każdy list  przynosi lęk
Słyszysz ZUS i  wszystko traci sens
Nawet nie znasz mnie a wystawiać chcesz
Orzeczenie
Wy nie wiecie , że to sprawia ból
A to przecież tylko kilka zdań 
Nie obchodzi Cię,  że wystarczy raz
Dać na zawsze 
Pozwól mi być wolnym oood tortur
Nie mam nic, nie mam już nic 

Pozwól żyć, i daj rentę
Nie chcę już mówić  tych kłamstw.! Nie
Dostałem w kość nie mów mi nic
Pozwól wyjść, pozwól mi być
Rozpierdala mnie system teren

Niszczyć życia  łatwo i ,, leczyć"
Gorzkie chwile z wami to bezsens
Dzięki wam już dzisiaj w końcu wiem, nieszczy mnie te wasze kur*isko, 
Cierpliwości na was już mam
Teraz kiedy los mi daje w twarz
Czuje Wielki  gniew i oddalam się
Wierzę że.. Nadszedł czas by opiera*olić was

Mam dość, nie mów mi nic
Pozwól żyć, pozwól mi być
Nie chcę już słuchać tych kłamstw! Nie
Mam już dość, nie mów mi nic
Pozwól żyć, pozwól mi być
Nadszedł czas by mówić nie! Nie

Czasem w piękny dzień przychodzi lęk
Gdy dostaje od was kopertę 
Dajcie mi na stałe 
Mam dość nie mam już nic 
Pozwól wyjść , pozwól mi wyjść
Z dusznego gabinetu! Wolin 
Mam już dość tych kłamstw
Mam już dość tych ZUSowskich kłamstw..
l

TEKST 45 - MIŁOŚĆ I WIARA

Tancze w lesie pieśń mnie niesie ponad drzewa biegne chodz nie uciekam tam gdzie płynie miłości rzeka Biegnę miękko stąpam lekko Bóg ...