nie boje sie wejśc w mglisty choryzont zdarzeń.
Idącego przed siebie mija mnie tysiąc spraw
Pełnych różnych charakterów kłamstw i prawd
Jedne to jak mycie zębów - zwykła rutyna
Drugie nabierają predkości jak struś pędziwiatd.
Idę cienką niebezpieczną granicą
Między błotem a ulicą
Gdy sytuacja wyrwie się spod kontroli
i wszystko się spierdol.
Będę leżał brudny i przemoczony
Lekcją życia przesiąknięty.
Rzucony na ziemię,
siła umiera we mnie,
porażką zbrukany,
wewnętrznie rozerwany,
porażką naznaczony,
rzeczywistością zmiażdżony,
leżę spokojnie,
Zyć to brać udział w wojnie,
Zęby zdecydowanie ściskam i pięści zaciskam
Nasączony i przemoknielęty lekcją życia zostawie ją sobie
ocieram twarz brudną od porażki nie będę z nią szedł na twarzy
Mimo wyboi i mimo zakrętów nie powtórzę tych samych błędów
Dopuki idę przez namalowane przez Boga Drogach
Zrobię wszystko by się zaprzeć i utrzymać się na nogach
A gdzie pozostawiono dziury na moje działanie
Załatam je hardem ducha i stałym wytrwaniem.
Zrobie to,
też to zrób.
Będę walczył,
też to rób.