Gdy za dużo się zadziało
chcę schować moje ciało
osłonić się w zieleniec
gdzie rządzi siła cieni
trawy wciąż wysokie
pustki wokół szerokie
zostawiają mnie samego
właśnie pragnę tego
niech kamień trosk się odczepi
gdzieś w podziemiu się zaczepi
to moja jest idyllla
wyjątkowa chwila
cisza mnie nie ocenia
w oazę spokoju przemienia
ptaki pieśń śpiewają
trawy szumem grają
Jezioro czystość odbij
gdzie w głębi przemija
zostawię je na dnie
skąd nigdy ich nie wyjmę
Zew przygód daje znać
by wszystko to je*ać
zostawić ulice głośne
i kamienice nieznośne
wejść w trawy zarośnięte
zerknąć na miasta rozbłyśniętw
co nocą mienia się bursztynem
one mają na sobie obowiązków lawinę
Ja dziś umywam ręce
bo chciałbym czegoś więcej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz