Idę w górę
nikt nie stoi za mną murem
każdym czepia się o bzdurę
pchając do głowy myśli ponure
wiesz że szanse masz
i w tej myśli trwasz
więc wprost przed siebie gnasz
a inni plują ci w twarz
większość ci ręki nie poda
swojej energii i siły nie odda
tną ci zapał jak brzytwa
tak przez całą drogę trwa
Już prawie na samej mecie
z nudów lub w odwecie
ktoś wepchnie cię na minę
Krzykiem zwali lawinę
więc siły trzeba mieć
żeby samemu biec
żelaznie trzymać się swego
postanowienia wybranego
powiem ci dlaczego
bo nie ma nikogo przyjaznego
lecz gdy jesteś w udręce
a ktoś podaje ci ręce
nie odrzucają ich więcej
Moja góra i mój szczyt
nie odbierze mu go nikt
mój szczyt i moja góra
chodź pogoda jest ponura
nie przerwanie wciąż się wspinam
pewna siebie u mnie mina
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz