niedziela, 22 marca 2026
TEKST 42 - FREAK CZYLI JA
Jestem trudny level hard
zaufania nic nie wart.
Moge mowić ci słowa miłe
po to by zaraz wbić ci szpile.
Chodź często mnie na zdjęciach widzisz
zachowania mego nie przewidzisz.
Mieszają mi się wszystkie wartości,
autentyczność z udawaniem,
pełnia życia z umieraniem
często nieprzewidywalny,
w zachowaniach nienormalny
taki psychiatryczny impas
co załamał się nie raz.
Jestem trudny no na serio
taką życiową ofermą.
Lud widzi we mnie dziwadło
co mu ostro na łeb padło.
Umysłu nie da mi sie otworzyć,
łatwiej kosmos jest już stworzyć.
taki ze mnie już jest gość,
psycholodzy mówią dość
gdy się znowu wnet otwieram
każdy ma mnie za frajera
taki już jest ze mnie freak (frik)
czasem myślę żebym znikł.
Cieżko czasem jest mnie rozgryść,
w mój charakter jest się wgryść.
bo mój mózg to mind fuck (fak),
funkcjonuje byle jak,
to ta moja unikalność
charakteru nienormalność.
Po co się wczuć
w logike mych uczuć?
Jak można zwiać
mnie zkrytykować.
,,Więc idź proszę won"!
Krzyczę głośno jak bije dzwon.
środa, 11 marca 2026
TEKST 41 - NIESKALANE MIEJSCA
Siedzę w miejscu bo nie chce mi sie wracać
do codzienności nie mam zamiaru zawracać.
Patrzę się w niebo i wstać mi się nie chce
Co jest w przestworzach tylko Bóg sam jeden wie.
Moje jestestwo do spokoju jest przywarte
Na to co wokół wyraznie serce otwarta
Co stworzył człowiek zazwyczaj jest fatalna.
A co zrobił Bóg ma cechy idealne,
lecz to zmieniamy by było nienormalne.
Zatrzymać się, powiedzieć pas
usiąść w miejscu lub iść pośród tras
bo właśnie Bóg
dał nam parę nóg
by nie stać niewinnie
każdy powinien
We wiosne czy w lecie
zostawić odcisk na tym świecie.
Rozciągają się rzędy przestrzeni
gdzie nikt brutalnie cię nie oceni
Są kwiaty i drzewa wysoke
by schować się przed oceniającym wzrokiem
gdzie złączam się z natury urokiem
wszyscy jestesmy częścią przyrody,
każdy człowiek stary czy młody
powinien to zrozumieć,
i z energią natury połączyć się umieć.
MÓJ INSTAGRAM. (LINK)
wtorek, 3 marca 2026
TEKST 40 - MYŚLĘ O WAS A WY NIE
Dlaczego wciaz walcze o innych a o siebie nie?
Dlaczego wierzę w moc wszystkich ale w swoją nie?
Patrzaąc w niebo zastanawiam się kto mysli o mnie jak ja o każdym.
Co u mnie slychac. Czy mam sie dobrze a może już nie żyje.
Potrafię bardzo przemilczeć wiele częsci gubiąc po drodze siebie.
Walcząc na siłę przemilczając ze sie poobijałem
Serce zlamane, kolory spłukane, dobro naderwane.
Łzy wylane nerwy, postrzępione, cierpienia nieoplacalne.
Próbuje siebie odnaleść,
Szczęscie znaleść,
Czy ktoś moze sie zjawić
i mi przepis objawic?
Jak zachowac obraz płynności,
miec dobro dla innych i troche niewinnosci
i żyć w zgodzie z sobą samym,
być swym zasadą oddanym?
Nie można ciągnąć za dwa końce
by wszędzie świeciło słońce,
zawsze ktoś każe się chować
komuś coś będzie nie pasować.
Skoro o mnie nie myślicie
czemu mi wciąż mówicie
z czym mam żyć skrycia
i jakie prowadzić zycie?
Dlaczego wierzę w moc wszystkich ale w swoją nie?
Patrzaąc w niebo zastanawiam się kto mysli o mnie jak ja o każdym.
Co u mnie slychac. Czy mam sie dobrze a może już nie żyje.
Potrafię bardzo przemilczeć wiele częsci gubiąc po drodze siebie.
Walcząc na siłę przemilczając ze sie poobijałem
Serce zlamane, kolory spłukane, dobro naderwane.
Łzy wylane nerwy, postrzępione, cierpienia nieoplacalne.
Próbuje siebie odnaleść,
Szczęscie znaleść,
Czy ktoś moze sie zjawić
i mi przepis objawic?
Jak zachowac obraz płynności,
miec dobro dla innych i troche niewinnosci
i żyć w zgodzie z sobą samym,
być swym zasadą oddanym?
Nie można ciągnąć za dwa końce
by wszędzie świeciło słońce,
zawsze ktoś każe się chować
komuś coś będzie nie pasować.
Skoro o mnie nie myślicie
czemu mi wciąż mówicie
z czym mam żyć skrycia
i jakie prowadzić zycie?
poniedziałek, 23 lutego 2026
TEKST 39 - CZEGO NIE WIDAĆ (MROK)
Zamykam oczy by odetchnąć
od tego co niusł mi dzień się odciąć
podświadomość nie pozwala mi spocząć
koszmary na mnie napuszczając
małe i wielkie słabości wybierając
siłę moją osłabiając
Witalność ze mnie wysysając
tragizm mój niespojojem doładowójąc
w klatce szczęście zamykając
Siłe w migrenę zamieniając
i wypuścić mnie z sideł nie chcąc
czarne kraty mnie blokując
dosięgnąć światła mi nie dając
Jego blady blask nadziei widząc
za wewnętrzną charmonią tęsknąc
siedzę jak w końcie jak dziecko płacząc
z ostatnią kroplą blasku zostając
Jestem zmęczony
Wstaję na nogi przed siebie idąc
nową przyszłość zbudować próbójąc
o gałęzie na drodze się potykając
Zostały z drzewa życia się odrywając
a ja podnieść się próbując
Widzę drzewo co łamie się upadając
tak wyglądam na ziemii leżąc
sensu w istnieniu w ogóle nie widząc
ledwo na słabych nogach stojąc
po kolejnym ciosie na ziemie upadając
jak złamane drzewo na gruncie lecząc
po cichu do samego siebie łkając
depresja łzy moje łykając
w siłe ogromną swojąc rosnąc
językiem swoim się oblizując
Jak na pyszne danie na mnie się patrząc
resztę energii jak obiad z talerza zlizując
Jestem rozwalony
od tego co niusł mi dzień się odciąć
podświadomość nie pozwala mi spocząć
koszmary na mnie napuszczając
małe i wielkie słabości wybierając
siłę moją osłabiając
Witalność ze mnie wysysając
tragizm mój niespojojem doładowójąc
w klatce szczęście zamykając
Siłe w migrenę zamieniając
i wypuścić mnie z sideł nie chcąc
czarne kraty mnie blokując
dosięgnąć światła mi nie dając
Jego blady blask nadziei widząc
za wewnętrzną charmonią tęsknąc
siedzę jak w końcie jak dziecko płacząc
z ostatnią kroplą blasku zostając
Jestem zmęczony
Wstaję na nogi przed siebie idąc
nową przyszłość zbudować próbójąc
o gałęzie na drodze się potykając
Zostały z drzewa życia się odrywając
a ja podnieść się próbując
Widzę drzewo co łamie się upadając
tak wyglądam na ziemii leżąc
sensu w istnieniu w ogóle nie widząc
ledwo na słabych nogach stojąc
po kolejnym ciosie na ziemie upadając
jak złamane drzewo na gruncie lecząc
po cichu do samego siebie łkając
depresja łzy moje łykając
w siłe ogromną swojąc rosnąc
językiem swoim się oblizując
Jak na pyszne danie na mnie się patrząc
resztę energii jak obiad z talerza zlizując
Jestem rozwalony
poniedziałek, 16 lutego 2026
TEKST 37 - DROGA ZDARZEŃ
Wiem jak mam isc, ide poboczem
nie boje sie wejśc w mglisty choryzont zdarzeń.
Idącego przed siebie mija mnie tysiąc spraw
Pełnych różnych charakterów kłamstw i prawd
Jedne to jak mycie zębów - zwykła rutyna
Drugie nabierają predkości jak struś pędziwiatd.
Idę cienką niebezpieczną granicą
Między błotem a ulicą
Gdy sytuacja wyrwie się spod kontroli
i wszystko się spierdol.
Będę leżał brudny i przemoczony
Lekcją życia przesiąknięty.
Rzucony na ziemię,
siła umiera we mnie,
porażką zbrukany,
wewnętrznie rozerwany,
porażką naznaczony,
rzeczywistością zmiażdżony,
leżę spokojnie,
Zyć to brać udział w wojnie,
Zęby zdecydowanie ściskam i pięści zaciskam
Nasączony i przemoknielęty lekcją życia zostawie ją sobie
ocieram twarz brudną od porażki nie będę z nią szedł na twarzy
Mimo wyboi i mimo zakrętów nie powtórzę tych samych błędów
Dopuki idę przez namalowane przez Boga Drogach
Zrobię wszystko by się zaprzeć i utrzymać się na nogach
A gdzie pozostawiono dziury na moje działanie
Załatam je hardem ducha i stałym wytrwaniem.
Zrobie to,
też to zrób.
Będę walczył,
też to rób.
nie boje sie wejśc w mglisty choryzont zdarzeń.
Idącego przed siebie mija mnie tysiąc spraw
Pełnych różnych charakterów kłamstw i prawd
Jedne to jak mycie zębów - zwykła rutyna
Drugie nabierają predkości jak struś pędziwiatd.
Idę cienką niebezpieczną granicą
Między błotem a ulicą
Gdy sytuacja wyrwie się spod kontroli
i wszystko się spierdol.
Będę leżał brudny i przemoczony
Lekcją życia przesiąknięty.
Rzucony na ziemię,
siła umiera we mnie,
porażką zbrukany,
wewnętrznie rozerwany,
porażką naznaczony,
rzeczywistością zmiażdżony,
leżę spokojnie,
Zyć to brać udział w wojnie,
Zęby zdecydowanie ściskam i pięści zaciskam
Nasączony i przemoknielęty lekcją życia zostawie ją sobie
ocieram twarz brudną od porażki nie będę z nią szedł na twarzy
Mimo wyboi i mimo zakrętów nie powtórzę tych samych błędów
Dopuki idę przez namalowane przez Boga Drogach
Zrobię wszystko by się zaprzeć i utrzymać się na nogach
A gdzie pozostawiono dziury na moje działanie
Załatam je hardem ducha i stałym wytrwaniem.
Zrobie to,
też to zrób.
Będę walczył,
też to rób.
wtorek, 10 lutego 2026
TEKST 38 - CISZA
Oddalam się od strefy sajgonu
od domów i aut ogonów
milkną jak głośna muzyka
która w przestrzeni gdzieś znika
by się rozejść po przestrzeniach wielu
jak goście na czyimś weselu
a z zamkniętymi oczami zostałem ja
I mnie kojąca cisza
Dzięki ciszy żyje od nowa
jakby od niej płyneły słowa
,, Spokój w duszy to jest to
co znieczzuli całej zło"
Posłusznie tych słów słucham
lecz ze spokojem ducha
Cisza często jest jak złoto
nie okrywa się chołotą
Serce gra mi muzyke
z dźwiękiem kroków idąc chodnikiem
Gdybym zawzze i wszędzie umiał
wtedy prędzej bym zrozumiał
Co mają mi do przekazania
wyrobiłbym pozę przetrwania
By dożyć w miejskim syfie
Człowieka z człowiekiem bitwie
od domów i aut ogonów
milkną jak głośna muzyka
która w przestrzeni gdzieś znika
by się rozejść po przestrzeniach wielu
jak goście na czyimś weselu
a z zamkniętymi oczami zostałem ja
I mnie kojąca cisza
Dzięki ciszy żyje od nowa
jakby od niej płyneły słowa
,, Spokój w duszy to jest to
co znieczzuli całej zło"
Posłusznie tych słów słucham
lecz ze spokojem ducha
Cisza często jest jak złoto
nie okrywa się chołotą
Serce gra mi muzyke
z dźwiękiem kroków idąc chodnikiem
Gdybym zawzze i wszędzie umiał
wtedy prędzej bym zrozumiał
Co mają mi do przekazania
wyrobiłbym pozę przetrwania
By dożyć w miejskim syfie
Człowieka z człowiekiem bitwie
wtorek, 3 lutego 2026
TEKST 35 - SKUTY LODEM
Idę po kruchym lodzie z ciężkim bagażem
O pewnym gruncie wciąż marze
Powierzchnia pęka przy każdym krok
Zaraz spadne i utonr w tym mroku
Próbując przetrwać na życiu się ślizgam
Ból emocjonalny mi w głowie pizga
Na przetrwanie nie mam żadnego zaklęcia
W moich myślach coraz większe pęknięcia
Próbując przetrwać rospadam się na kawałki
Nie będzie końca tak jak kończą się bajki
Już nie dam rady, na nogach się chwieje
Jest co raz gorzej. Co sie ze mną dzieje?
Tak jak w sobie doświadczam chwiejności.
Zaraz utone w tej beznadziejności.
Wpadłem w co nawet głęboko podszyte
przed samym sobą na dnie ukrytę
ciągną mnie tam teraz złe istoty
to zawsze we mnie było chodz mialem uśmiech zloty
utopi mnie w mroźnych wodach to co zataiłem
było to we mnie nawet gdy silny byłem
Jestem ofiarą siebie samego
Idę na dno już wiem dlaczegp
Mrożące krew w żyłach demony wbijają mi się w skórę
Wokół szyi każdy z nich dusi mnie swym pazurem
Wiara mi ucieka wraz z powietrzem
Smak śmierci nadzieje na życie mi zetrze
Próbuję się chwytać brzegu jak tonący brzytwy
Chcąc być zwycięscą ze sobą tej bitwy
Szczęście skute lodem
Przyodziane chłodem
Moje życie młode
Schodzi pod czarną wodę
Gdzie widzę łapska szkaradne
W ich ramiona wpadnę
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
TEKST 45 - MIŁOŚĆ I WIARA
Tancze w lesie pieśń mnie niesie ponad drzewa biegne chodz nie uciekam tam gdzie płynie miłości rzeka Biegnę miękko stąpam lekko Bóg ...
-
Są w mojej układance szczęścia dopasowanymi elementem. Wspierają mnie wszędzie za każdym życia zakrętem Kawałki układanki pasujące do resz...
-
Budowa wspomnień, wspólna decyzja Wyjazd daleki, spełniona wizja Wspólne chwile, pokonane mile Wokół nas miłość, spełniane chwile Dom na pol...
-
Wiem jak mam isc, ide poboczem nie boje sie wejśc w mglisty choryzont zdarzeń. Idącego przed siebie mija mnie tysiąc spraw Pełnych różnyc...